Rozdział 3
Jeszcze tego samego dnia w środku nocy obudziła
mnie Ginny krzycząc:
-Hermiona! Dom się pali!
Uciekaj!- Gdy to usłyszałam szybko wybiegłam na dwór, wszyscy troje próbowaliśmy
ugasić pożar, ugasiliśmy go, ale
wszystko było spalone. Stałam przed spalonym domem zaszokowana.
-Nie martw się... wszystko
będzie dobrze-Powiedziała Ginny- Możesz zamieszkać z nami.-Dodała
-Dzięki Ginny, ale nie będę was
obciążać, na razie mogę przenocować w hotelu…-Odpowiedziałam
-No dobrze, ale pamiętaj
jeśli nie będziesz miała gdzie zamieszać to możesz zamieszkać u nas-
Powiedziała Ginny- Ale pamiętaj…-Dodała, spojrzałam na zegarek i zobaczyłam że
już ósma
-Muszę już lecieć, pa!-
Krzyknęłam biegnąc. Po kilkunastu minutach byłam już w Ministerstwie Magii (Tam
pracuje), weszłam do swojego gabinetu i usiadłam przy biurku, zalałam się łzami
i wyciągnęłam różdżkę…
-Ron nie żyje, mój dom się
spalił… Nie mam po co żyć- Wyszeptałam przez łzy i wycelowałam w siebie różdżką
-Avada Keda…- Nagle ktoś
otworzył drzwi…
-Granger co ty robisz?-
Zapytał wchodzący Malfoy
- A na co ci to wygląda?
Umieram…- Odpowiedziałam oschle
-Ale… ale czemu?-Zapytał
blondyn
- Ron nie żyję, mój dom się
spalił, nie mam już po co żyć…- Odpowiedziałam po czym uroniłam kilka łez,
chłopak podszedł do mnie i powiedział:
- Przykro mi…-Wtedy przytulił
mnie, poczułam jego ciepło- Możesz zamieszkać ze mną…- Dodał, a ja uśmiechnęłam
się lekko na tak. W tej chwili stało się to na co nigdy bym sobie nie pozwoliła…
całowałam się z Draco…
c.d.n
Świetne . To dzięki mnie napisałaś ;)
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
Usuń